Aleksandra Babin

Interesuję się informatyką, rysunkiem i pracami typu 'zrób to sam'. Jestem uzależniona od kawy i gumy do żucia. W wolnym czasie rysuję portrety, spotykam się z przyjaciółmi, piszę bloga lub gram na kompie. Bardzo lubię małe zwierzęta, w szczególności gryzonie. Mam szczury, które imiona odziedziczyły po funkcjach trygonometrycznych.

Opinia

Mój staż odbywałam w Hiszpanii, w Sewilli. Na początku denerwowałam się podróżą (był to mój pierwszy lot samolotem) oraz tym, czy dam radę porozumieć się z Hiszpanami - co prawda opanowałam podstawy języka, ale bałam się, że będzie to za mało. Na szczęście na miejscu nie miałam żadnych problemów z komunikowaniem się. Zakwaterowanie spełniło moje oczekiwania - mieszkałam u miłej, starszej pani, która gotowała wspaniałe hiszpańskie potrawy, a okolica była naprawdę ładna. Moje praktyki także wspominam pozytywnie - poznałam mnóstwo sympatycznych ludzi, nauczyłam się paru nowych rzeczy i szlifowałam swój hiszpański. Czas wolny? Jak dla mnie w sam raz. Po powrocie z pracy miałam chwilę na odpoczynek i obiad, a wieczorem zawsze był czas na zwiedzanie miasta i spotkania z resztą grupy. Wycieczki organizowane weekendami również były ciekawe. Hiszpania to naprawdę piękny kraj i z przyjemnością podziwiałam jego uroki. Cały pobyt minął mi naprawdę szybko i finalnie Sewillę opuściłam z wielkim żalem i nadzieją, że będę miała okazję kiedyś tam wrócić.

Relacja z praktyki

Pracowałam w szkole językowej YES - Youth Exchanges in Spain. Była to ta sama szkoła, w której mieliśmy kurs hiszpańskiego. Najczęściej spędzałam czas z Reyes - była ona zarazem naszym nauczycielem. Często byłam oddelegowana do innej szkoły - IES Nervión, gdzie przeważnie pracowałam z Jose Miguelem, Ivanem, Jose Manuelem oraz Asunción. Do YES mogłam dojść pieszo w ciągu 15 minut, do IES Nervión musiałam już jechać ok. 10 minut autobusem linii 5, a następnie iść pieszo kolejne 10 minut.
Ogólnie zajmowałam się sprawami związanymi z komputerami - wymieniałam stare na nowe, wadliwe na działające, instalowałam systemy operacyjne (głównie Windows7 i Guadalinex) oraz sterowniki, robiłam porządki w nieużywanych sprzętach i rozwiązywałam drobne problemy z siecią. Z moimi współpracownikami mogłam spokojnie dogadać się po angielsku - z jednym bardziej, z drugim mniej, ale nigdy nie mieliśmy problemów z komunikacją. Miałam swój plan tygodnia - spędzałam w pracy ok. 6-7h dziennie, mając określone godziny z innymi pracownikami. Jeśli akurat miałam 'okienko' - mogłam iść do jakiejkolwiek klasy i rozmawiać z uczniami, opowiadać im o Polsce, Bytomiu lub naszej szkole. Zawsze byli bardzo zainteresowani i zadawali mi mnóstwo pytań. Raz miałam okazję być na lekcji programowania w Javie - niestety tłumaczenie po hiszpańsku niewiele mi dało i z tej lekcji zapamiętałam tylko imiona uczniów...
Do pracy szłam zawsze z przyjemnością, mimo tego ze to co robiłam było trochę monotonne, często wychodziłam pozytywnie zmęczona i w tej chwili żałuję, że mogłam być tam tylko niecały miesiąc. Jeśli kiedyś będę miała okazję ponownie odwiedzić Sewillę, do YES i IES Nervión wrócę na 100%!

Ocena