Corrida

W Sewilli jak wiadomo znajduje się La Real Maestranza, miejsce w którym odbywają się coroczne „Corridy”. Są to rytualne walki z bykami. Ich historia sięga XII wieku. Grupa z ZSTiO nie mogła przegapić okazji zobaczenia tego krwawego widowiska. Całe przedstawienie rozpoczęło się o godzinie 17:30, 12 października 2014. Na początku wyszli na arenę torreadorzy, zaprezentowali się i rozeszli do swoich stanowisk. Matadorem, głównym „zapaśnikiem” był Lama de Góngora. Gdy muzyka zagrała główny torreador uklęknął przed otwartymi wrotami i używając swojej płachty (z hiszpańskiego „Capa”) czekał na byka. Nastała cisza, a po chwili naszym oczom ukazał się pędzący byk, jednakże dzięki perfekcyjnemu ruchowi matador uniknął ataku. Po krótkiej walce, rozbrzmiała muzyka i na arenie pojawili się pikadorzy. Są to jeźdźcy którzy dźgają byka w unerwiony garb. Ich koń jest zaopatrzony w pancerz z materaców, tak aby byk nie był w stanie zranić go śmiertelnie. Nagle stało się coś niespodziewanego: byk obalił konia powodując zdumienie tłumu. Szybka reakcja torreadorów pozwoliła koniowi na wyjście cało z opresji. Rozbrzmiała muzyka i pikadorzy wycofywali się z areny a na ich miejsce weszli banderilleros. Używając włóczni starali się trafić w to samo miejsce co pikadorze. Jest to manewr niebezpieczny, i parę razy zauważyliśmy, że od rogów dzieliły ich centymetry. Gdy trzej torreadorzy wbili bykowi swe banderille, rozpoczęła się ostatnia faza. Matador wkroczył na scenę z swoją czerwoną muletą, drażnił byka na różne sposoby, w tle rozbrzmiewała piękna muzyka. Po kilku minutach Lama de Góngora wyciągnął swą szpadę i ugodził byka gdy on szarżował. Po 2 minutach walki byk padł martwy. Po śmierci zwierzęcia na arenę wjechał zaprzęg składający się z trzech koni. Po przymocowaniu byka, pojazd zrobił kółko i wyjechał z areny. Zaczęło się sprzątanie po „walce”. Jednak to nie był koniec, później na arenie dalej trwały walki, w sumie sześć. Cała corrida skończyła się o koło godzimy 20.00.

Galeria