Granada in Depth cz.4

Czwartek, 22 maja 2014. Piękna pogoda, od samego rana świeciło słońce, na niebie kilka małych chmurek, które jednak zamiast przeszkadzać wręcz przeciwnie – pomagały przetrwać upał w najgorętszych godzinach w ciągu doby. Tak więc zaraz po praktykach i lunchu-obiedzie w pobliskiej restauracji, mieliśmy spotkać się w umówionym miejscu. Tak też zrobiliśmy i około godziny 16:30 byliśmy wszyscy pod bramą Katedry w samym centrum miasta. Tam też, razem z drugą grupą prosto z Rumunii, wsiedliśmy do ‘wycieczkobusa’ którym objechaliśmy całą Grenadę, oglądając tym samym najważniejsze zabytki w okolicy.Wszystko w ramach trwającego tygodnia ziwedzań pod nazwą „Discovering Granada in Depth”.
Pogoda, jak wspominałem wcześniej była cudowna, idealna na tego typu podróż – słońce prażyło niemiłosiernie, lecz dzięki niemu daliśmy radę dotrwać do końca wyprawy, ponieważ temperatura na dachu busa była bardzo niska przez mocno wiejący wiatr. Jedyną rzeczą która nas zabolała (dosłownie) to łzawiące oczy pod koniec eskapady. Cały czas bowiem były one narażone na promienie słońca, ataki nisko rosnących liści na drzewach. Mimo tych niedogodności jednak wycieczka była bardzo ciekawa. Mogliśmy bez zbędnych odcisków na stopach zwiedzić, a przynajmniej z grubsza obejrzeć czy też zlokalizować takie miejsca jak Acera del Darro, PalacioCongresos czy Parque Federico Garcia Lorca, Monasterio de San Jerónimo, Alhambrę, Parque de las Ciecias, Universidad de Granada, Plaza de Toros  i wiele innych. Dzięki audioprzewodnikowi mogliśmy się sporo dowiedzieć. Dołączam mapkę całej wyprawy, wraz z zaznaczonymi obiektami. Warto zdecydować się na taka wycieczkę objazdową. W krótkim czasie można zobaczyć wiele intersujących miejsc, a przynajmniej dowiedzieć się, co jest godne polecenia i gdzie się to znajduje, Później można eksplorować te miejsca na własna rękę.
Tak się złożyło że nasza wycieczka zakończyła się w dzielnicy Albaicín czy też El Albayzín. Od razu przywitały nas piękne widoki, ciasne uliczki tworzące istny labirynt tworzyły cudowny klimat, rodem z arabskich filmów. Zewsząd otaczały nas sklepiki z andaluzyjskimi pamiątkami, malutkie teterie w których oprócz dobrej herbaty można zapalić sziszę oraz malutkie knajpy-bary tapas. Ta część Granady wydawała się jakby urwana z innego świata, całkowicie odmienna od reszty miasta, jednocześnie jednak idealnie komponująca się z pozostałymi dzielnicami. Oczywiście jeśli mowa o cudownych widokach nie można pominąć pięknych dziewczyn, które przywitały i zauroczyły nas swoimi ślicznymi uśmiechami. Jednak andaluzyjskie dziewczyny zasługują na osobny artykuł, nie będę się w takim razie nad nimi zbytnio rozpisywał. J Wracając do sedna sprawy, w Albacín warto zobaczyć m.in. Colegiata del Salvador lub też Patio de los Naranjas – są to doskonałe przykłady arabsko-andaluzyjskich budowli. Warto odwiedzić również Plac San Miguela, znajduje się bowiem na nim charakterystyczny krzyż El Cristo de las Lañas, nazwany tak ze względu na wielkie, metalowe klamry (laña – klamra).
 
Dawid Pasek