Cordoba

Dziś jest sobota, 1 maja 2014 roku, obchodzimy Dzień Dziecka a oprócz tego praktykanci z projektu Leonardo da Vinci byli na wycieczce w Kordobie. Po męczącej jak i pełnej wrażeń, wczorajszej wycieczce do Gibraltaru uczestnicy mieli lekkie opory aby wstać o godzinie 7:00, ogarnąć się i wyjechać.
Zbiórka ustalona została przez p. Grzegorza Postrzecha na godzinę 8:00 w miejscu zwanym Zafiro Corner. Wszyscy przybyli na czas – uczestnicy projektu LdV jak i również uczniowie z innego projektu z Rumunii, którzy także byli razem z nami na wycieczce. Podczas zbiórki można było odczuć temperaturę 13 stopni Celsjusza, która nie była dla nas w zupełności zadowalająca. Umówiony autobus na godzinę 8:00 spóźnił się jednak na miejsce spotkania ze względu na płatną drogę o której nie wiedział – przez co musiał zapłacić karę – w rezultacie wyjechaliśmy z Granady o godzinie 8:30.
Podróż do Kordoby trwała dokładnie 2,5 godziny – na miejscu byliśmy o godzinie 11:00.
W Kordobie zastała nas piękna pogoda – było słonecznie a temperatura dochodziła nawet do 20 stopni Celsjusza, co bardziej podobało się uczestnikom wycieczki. Kordoba to najogólniej mówiąc kolebka kultury muzułmańskiej – znajduje się tam przebudowany na katedrę meczet, o jednogłośnej nazwie – Mezquita.
Kierowca naszego autokaru wysadził nas na jednym z parkingów z cudownym widokiem na Puente Romano – 16 łukowy most przechodzący nad rzeką Gwadalkiwir – mieliśmy okazję nim przejść, aby stanąć naprzeciw monumentalnej katedry.
Natrafiliśmy na posąg króla Alfonsa XI postawiony na jego cześć, ponieważ sprawił, że Kordoba nie upadła oraz zapewnił jej dobrobyt.
Mieliśmy okazję obejrzeć, ale już niestety nie od środka Alkazar – zespół fortyfikacji z czasów panowania Umajjadów. Monumentalne oszańcowania, które upiększają Kordobę od strony historycznej – nie mieliśmy niestety przyjemności tam zagościć ze względu na cięcie kosztów wyprawy.
Jak to na każdej wycieczce bywa – przyszła pora na czas wolny – tutaj każdy z uczestników mógł przejść się po Kordobie trafiając do różnych ciekawych miejsc. Pierwszym miejscem, które odwiedziła większość z nas jest międzynarodowa jadłodajnia – Burger King – ze względu na głód, który doskwierał od jakiegoś czasu. Po mile spędzonym obiedzie każdy rozszedł się gdzie go nogi poniosły. Natrafiliśmy na różnego rodzaju winiarnie, w których można było nabyć oryginalne hiszpańskie wino w cenach od 10 do 20 €, a nawet więcej. Naszym obowiązkiem było wpaść do baru w późniejszych godzinach na bardzo popularne w Andaluzji tapas. Jeden z barów o wymownej nazwie ‘101 tapas’ uraczył nas gościnną obsługą oraz wykwintnym piwem, którego smak przyozdabiała zakąska z typowo hiszpańskim zacięciem w smaku. Różne były gusta uczestników – raczyliśmy się kalmarami w oliwie, patatas bravas (ziemniaki pokrojone w kostkę polane pikantnym sosem), skrzydełkami z kurczaka w lekkiej panierce, ziemniakami w panierce faszerowanymi mięsem oraz mini-kebabem. Wszystkie frykasy wymienione w poprzednim zdaniu były nad wyraz pyszne, co na pewno skłoni nas do ponownego odwiedzenia Hiszpanii (a w szczególności Kordoby).
W końcu po paru godzinach czasu wolnego, grupa z Polski wyruszyła w kierunku katedry wymienionej paręnaście zdań wcześniej. Bilet kosztował 8€ i były to rewelacyjnie wydane pieniądze. Wewnątrz Mezquity panuje specyficzny dla takich miejsc klimat – wszystkie zdobienia lśnią w świetle padającym na nie przez zakurzone okna katedry. Całą konstrukcję podtrzymuje równo 600 kolumn o różnorodnych sklepieniach, co także rewelacyjnie wygląda pod pewnym kątem widzenia. Mogę z czystym sumieniem przyznać, że jest to miejsce, które zapiera dech w piersiach, nawet dla osoby niepraktykującej jakiejkolwiek wiary, takiej jak ja.
W końcu, wszystko kiedyś się kończy – jak i również nasza wycieczka zmierzała ku końcowi. Przeszliśmy się, więc ostatni raz po Kordobie, aby raz jeszcze przyjrzeć się temu pięknemu miejscu.
Z Kordoby wyjechaliśmy o godzinie 17:45 a w Granadzie byliśmy o 20:30 co daje dokładnie 2 godziny i 45 minut jazdy z powrotem.
Ta wycieczka zarówno jak i wczorajsza (Gibraltar) – były dwoma najpiękniejszymi miejscami, które w swoim życiu odwiedziliśmy (nie licząc Malagi) i z pewnością tam wrócimy, ale to już pewnie na własną rękę.
 
Dominik Lange

Galeria