Alhambra

Drugi tydzień naszego pobytu w Grenadzie mija pod hasłem „Discovering Granada in Depth”. We wtorek, 20 maja 2014 (notabene dzień moich urodzin) zwiedzaliśmy sztandarowy zabytek tego pięknego miasta: Alhambrę. Towarzyszyła nam piętnastoosobowa grupa uczniów z Rumunii, która tak jak nasza odbywa tu praktyki zawodowe, jednak w innych zawodach niż nasz. Tradycyjnie naszym naszymi opiekunami byli Irene oraz Remos z MEP Europrojects.
Alhambra (arab. al hamra, dosł. „czerwona”) jest to cytadela i kompleks pałacowy zbudowany w XII w. (rozbudowywany do XIV w.) przez Arabów na szczycie stromego wzgórza. Obiekt ten znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
O 15:30 wyruszyliśmy autobusami spod katedry, uzbrojeni w telefony i aparaty do robienia zdjęć oraz ciekawość. Autobusy kursujące pomiędzy katedrą a Alhambrą są dosyć małe, przez co jedna część grupy jechała w ścisku, a druga czekała na drugi autobus, który przyjechał kilka minut później. Pogoda była przyjemna, dzień słoneczny, nie nazbyt gorący.
Przed wyjściem do środka każdy z nas dostał bilet, przewodniki z mapami w wybranej wersji językowej, nie obyło się również bez zrobienia pamiątkowego zdjęcia na tle z nazwą tego wyjątkowego miejsca.
Tour po Alhambrze rozpoczęliśmy przejściem przez piękne ogrody oraz Pałac Generalife wraz z imponującą fontanną. Kolorowe kwiaty, delikatny szum wody z fontann, cień rzucany przez wysokie, strzyżone żywopłoty oraz drzewa – w sam raz na chwilę relaksu przed kolejnymi przystankami. Następnie udaliśmy się w stronę Alcazaby – najstarszej części kompleksu, z jej wież podziwialiśmy zapierające dech w piersiach widoki na całą Grenadę. Nie ominęliśmy również Pałacu Karola V, w którym usytuowane jest Muzeum Sztuk Pięknych, w którym każdy miał na czym zawiesić oko choćby przez moment. Później nadeszło stanie w kolejce przez kilkanaście minut. Było jednak warto, gdyż była to kolejka pod Pałac Narsydów. Misterne zdobienia ścian zrobiły na nas ogromne wrażenie, tak samo jak Pałac Comares oraz Dziedziniec Lwów z fontanną, które są częścią kompleksu pałacowego.
Cóż, wszystko trwało ponad trzy godziny, jednak nie sądzę, by ktokolwiek był znudzony zwiedzaniem. To nie to samo co wizyta w pierwszym lepszym muzeum. Wieki historii, urokliwe zakątki zespołu pałacowego połączone z bujną roślinnością zachowaną w wyśmienitym stanie zrobiły na nas niebywałe wrażenie. Myślę, że zwiedzenie tego obiekty w detalach mogłoby potrwać cały dzień.
Zwiedziwszy całą Alhambrę od piwnic po szczyty wież nie zostało nam nic innego jak powrócić do miasta na kolację. Po kilku minutach niezdecydowania i biegania za autobusami, które nawet nie jechały z powrotem pod katedrę, uznaliśmy iż zejdziemy ze zbocza pieszo.
Tak właśnie minął dzień zwiedzania Alhambry. Wszystko przebiegało gładko, sprawnie i przyjemnie. Obowiązkowy punkt dla każdego, kto ma okazję pojechać do Grenady.
 
Adam Bloch

Galeria