Maciej Niewiadomski

Jestem ciekawy świata, kultur i ludzi, których mogę spotkać. Wolny czas spędzam jeżdżąc na rowerze, rolkach, panosząc się z przyjaciółmi, lub przy komputerze. Co do muzyki, preferuję cokolwiek z dobrą melodią, niezależnie od gatunku, choć ostatnimi czasy muzyka elektroniczna i klasyczna dominują na liście odtwarzania.

Pracowałem w: Tyrestop

Opinia

Ten projekt był bardzo dobrym doświadczeniem, którego na pewno nie zapomnę, poznałem ciekawych i miłych ludzi, nową kulturę, miejsca, a nawet sposób życia. Choć rekrutacja przebiegała bardzo powoli, to kiedy już dostałem się do grona szczęśliwców wszystko nabrało tempa. Przygotowanie do wyjazdu okazało się bardzo pomocne, o wiele łatwiej i szybciej przyzwyczaiłem się do codziennego życia w Cork. Praca w warsztacie samochodowym okazała się niemal dobrą zabawą, a w przerwach między naprawianiem samochodów i wymianą opon rozmawiałem z współpracownikami i szefem o dosłownie wszystkim, od samochodów, przez sport i kuchnię, do porównywania różnic między Polską i Irlandią. Zdobyłem mnóstwo doświadczenia za równo technicznego, jak i dotyczącego dorosłego życia i jeśli zaistniałaby taka możliwość, to z przyjemnością wziąłbym udział w podobnym projekcie.

Relacja z praktyki

Dwa przystanki, lub prawie 10 minut drogi pieszo od mojego miejsca zamieszkania znajduje się serwis samochodowy Tyre Stop, gdzie spędzam większość czasu. Zajmuje się on ogólnym serwisem opon, filtrów, układu kierowniczego, hamulcowego, elementów podwozia, wydechu i pomniejszych podzespołów jak zamki, oraz pomocą w przygotowaniu samochodów do przeglądu. Pierwszego dnia mój szef stwierdził, że w sumie to będę robił wszystko. Miał rację. W ten sposób całymi dniami zdejmuję i zakładam koła, kalibruję ustawienie przednich kół, kontroluję oświetlenie w samochodach i utrzymuję porządek w całym warsztacie, segregując narzędzia i zamiatając. Zostałem też operatorem urządzenia pieszczotliwie nazywanego „machiną zniszczenia”, służącego do zmiany opon na felgach. Jego nazwa wynika z faktu, że można z jej pomocą stracić wszystkie palce jednej dłoni, ale każdy w inny sposób. Poza mną i innym uczestnikiem projektu, pracują tam dwie osoby, mój szef Greg Whelan, oraz jego ojciec, Peter Whelan. Środowisko pracy spodobało by się każdemu, w wolnych chwilach robimy przerwy na kawę, herbatę, lub nawet gorącą czekoladę i przekąski, a praca z radiem grającym w tle cały dzień i przyjaznymi ludźmi momentami bardziej przypomina rozrywkę.

Ocena