Bartosz Krawczyk

Interesuję się ekonomią i grafiką, Uwielbiam słuchać dobrej muzyki. Fascynuję się wyspami brytyjskimi, oraz jestem zagorzałym fanem japońskiej animacji. W wolnym czasie lubię spędzać czas ze znajomymi.

Pracowałem w: Youth Reach

Opinia

Miesięczny pobyt w Cork uznaję za w pełni udany. Poza nieco męczącą drogą do Cork (lot na pokładzie 3 różnych samolotów + liczne opóźnienia) nie spotkaliśmy się z większymi problemami. Odbyło się spotkanie organizacyjne, na którym wszystko nam wyjaśniono oraz cały czas mogliśmy liczyć na wsparcie nauczyciela. Poza odbywaniem praktyk, uczęszczaliśmy na zajęcia z języka angielskiego - które były świetnie prowadzone i jestem przekonany że każdy czegoś się z nich nauczył. W każdym tygodniu braliśmy udział w wycieczkach krajoznawczych, co było ciekawą odskocznią od codzienności. Po praktykach tak naprawdę mogliśmy robić co chcieliśmy. Na spotkaniu organizacyjnym dwa razy nas ostrzeżono "przyjechaliście tutaj do pracy, nie na wakacje". Kłamstwo. Tak naprawdę, mimo natłoku rzeczy do zrobienia (praktyki, różne sprawozdania, zajęcia z angielskiego, wycieczki), myślę że większość z nas miała więcej wolnego czasu, niż gdyby być w tym czasie w szkole. Podsumowywując, wyjazd do Irlandii będę wspominać jako "produktywne wakacje".

Relacja z praktyki

Pracuję w instytucji państwowej o nazwie Cork City Learning Support Services. Jest szkoła pomagająca młodzieży borykającej się z rozmaitymi problemami w przyswajaniu wiedzy w normalnych szkołach, m.in. osobom z dysleksją, ADHD czy aspergerem. Budynek szkoły znajduję się w centrum miasta, na ulicy Mathew Street 16. Dyrektorem szkoły jest Des Cullinane. Do szkoły uczęszcza około 65 uczniów.
Standardowy dzień pracy ma dla mnie 8 godzin. Jest to praca od godziny 9:00 rano do godziny 17:00. W tym zawierają się dwie stałe przerwy. Jedna od 11:00 do 11:30, następna od 13:00 do 14:00. W piątki z reguły kończę wcześniej, z uwagi na krótszy czas pracy instytucji.
Pracuję w sekretariacie, gdzie większość czasu jestem jedyna osobą. Około dwa – trzy razy w tygodniu przebywa tutaj księgowa. W razie czego posiadam do sekretariatu swój własny klucz. Podczas przerw mam dostęp do stołówki szkolnej. Na pierwszej przerwie (11:00 – 11:30) serwowana jest kawa / herbata oraz tosty z szynką / dżemem), podczas drugiej przerwy (13:00-14:00) poza wymienionymi wyżej serwowana jest zupa. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby podczas przerwy opuścić budynek i zjeść lunch we własnym zakresie przy okazji zwiedzając okolice. Z dość zadbanej toalety mogę korzystać w każdej chwili.
Standardowymi obowiązkami każdego dnia są m.in.:
- odbieranie telefonów,
- sprawdzanie automatycznej sekretarki głosowej,
- pomoc uczniom w potrzebie,
- obsługa ksera,
- wsparcie dla personelu szkoły (zagadnienia związane z obsługą komputera i programów komputerowych).
Podczas wykonywania tych rutynowych czynności mam bardzo dużo kontaktu z językiem angielskim.
Często dostaję od dyrektora szkoły polecenia związane z prowadzeniem dokumentacji uczniów. Polegają one głównie na:
- uporządkowywaniu dokumentów uczniów,
- wyszukiwaniu i uzupełnianiu braków w dokumentacji,
- znajdywaniu potrzebnych informacji w dokumentach.
W ten sposób uczę się jak szybko i skutecznie radzić sobie z wieloma plikami dokumentów oraz jak najefektywniej można dotrzeć do poszukiwanych informacji.
Gdy w sekretariacie znajduje się księgowa, to m.in.:
- obserwuję jej pracę, z bieżącym komentarzem, dzięki temu poznaję pracę w księgowości od strony praktycznej, oraz z zupełnie innej strony niż uczą nas w szkole (uczymy się wykonywać operacje księgowe na szerokiej gamie zsynchronizowanych programów, w tym przypadku wszystko jest wykonywane w tak zwanej „chmurze”, na przeglądarce komputerowej). W ten sposób uczę się również fachowego angielskiego nazewnictwa,
- w czynny sposób wspomagam pracę księgowej. Segreguję dokumenty i tym podobne. W ten sposób poznaję przeznaczenie różnych dokumentów oraz jakie operacje księgowe są wykonywane na poszczególnych dokumentach zewnętrznych,
- biorę udział w archiwizacji już zaksięgowanych dokumentów.
W chwilach „wolnych” uczęszczam na zajęcia językowe organizowane dla świeżo przybyłej uczennicy. W ten sposób poza szlifowaniem języka, obserwuję różne metody nauczania, oraz pedagogicznego podejścia do różnych problemów z uczniem.
Praca w Cork City Learning Support Services to bardzo ciekawe doświadczenie. Nie dość że uczę się wielu rzeczy, to spędzam sporo czasu w dość obcym dla mnie środowisku, przysłowiowa „szkoła dla patologii”. Mimo to było to bardzo pozytywne przeżycie, dyrektor szkoły wcale nie kłamał mówiąc, że „praca jest OK, a nawet sprawia wiele przyjemności”. Taka jest, a uczniowie o dziwo są bardziej pomocni i tolerancyjni, niż można by się spodziewać. Będę wspominał praktyki w tym miejscu przez bardzo długi czas.

Ocena