Wycieczka do Dingle

Wycieczka odbyła się w sobotę 10.01.2015. Miejscem spotkania była Tourist Office przy ulicy Bridge Street w Cork City. Spotkaliśmy się tam o 8.00 rano. Po krótkim oczekiwaniu weszliśmy do autobusu. Przywitał tam nas kierowca wzbudzający już na pierwszy rzut oka sympatię. Kiedy byliśmy już w autobusie każdy zajął się sobą. Pierwszym przystankiem było miasto Killarney, byliśmy tam około 10.00 rano. Po zatrzymaniu się w mieście Killarney mieliśmy czas, aby przemierzać miasto, napić się kawy, czy pstryknąć kila zdjęć. Killarney to małe, urokliwe miasteczko, odróżniające się od innych swoim naturalnym, irlandzkim stylem. Wszelkie obiekty handlowe mają np. mało krzykliwe szyldy, raczej typowe dla minionej już epoki. Bardzo tu spokojnie, być może dlatego, że jest zima. Zapewne w sezonie musi tu być mnóstwo turystów. Kiedy wszyscy już wrócili do autobusu udaliśmy się w dalszą podróż. Godzinę później dotarliśmy do Inch Beach, ogromnej plaży. Wyszliśmy z autobusu i udaliśmy się w jej kierunku. Wiał bardzo silny wiatr i było bardzo zimno, wysokie fale były imponujące, to chyba raj dla surferów, choć nie koniecznie o tej porze roku. Widok, który napotkaliśmy wywarł na nas ogromne wrażenie, krajobraz nieba łączącego się z woda był niesamowity. Jak dzieci wszyscy skupili się na robieniu zdjęć, podchodzeniu jak najbliżej do wody, uciekaniu przed wlewającymi się strumieniami wody na plażę. Po obejrzeniu tego niesamowitego miejsca wróciliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę, prawie cały czas mijając klify i pastwiska pełne owiec. Podczas drogi do Dingle zatrzymaliśmy się jeszcze z dwa razy, aby zobaczyć widoki z klifów. Zatrzymaliśmy się również w miejscu, o nazwie Dunquin. Jest to najbardziej wysunięty punkt na zachód w Irlandii. Mieliśmy szansę zobaczyć plażę Sled Head, która jest pod klifami. Według naszego kierowcy to jedno z najpiękniejszych miejsc w Irlandii. Po obejrzeniu niesamowitej ukrytej plaży udaliśmy się w dalsza drogę, aby dotrzeć do Dingle. Po drodze mogliśmy zobaczyć śpiącego olbrzyma, czyli wyspę, która jest z wyglądu bardzo podobna do śpiącego człowieka i trzy bliźniacze góry zwane również trzema siostrami, spędziliśmy tam kilka chwil i po zobaczeniu piękna tego miejsca wróciliśmy do naszego autobusu, który zabrał nas bezpośrednio do centrum Dingle . Dingle to małe miasteczko portowe. W porcie znajduje się mnóstwo niesamowitych statków i jachtów, ale największą atrakcją okazał się posag delfina znany, jako Fungi Dolphin, z którym ludzie często robią sobie pamiątkowe zdjęcie. O tej porze roku miasto jest wyludnione. Wiele sklepów i restauracji jest zamkniętych, z pewnością turyści wola przyjeżdżać tu w cieplejsze dni. Tuż przed wyjazdem z Dingle zaczęło padać, więc szybko wróciliśmy do autobusu i czekaliśmy. Po obejrzeniu Dingle nadszedł czas powrotu do Cork, sama podróż z Dingle do Cork szybko minęła. Oczywiście, nie da się pominąć faktu, że kiedy podróżowaliśmy, kierowca cały czas do nas mówił, opowiadał o historii regionów, które mijaliśmy, od czasu do czasu żartował, śpiewał. Nawet udało mu się wciągnąć nas do wspólnego śpiewu. Kiedy byliśmy już na miejscu było około 8.00 wieczorem, więc wszyscy się pożegnali i wróciliśmy do naszych domów.

Galeria