Język angielski

Zgodnie z programem naszego wyjazdu dostaliśmy do zrealizowania 10 pełnych godzin zajęć językowych. Zajęcia te odbywały się w szkole językowej Cork English Cork przy ulicy Bishop Street w centrum miasta Cork. Szkoła była podzielona na 2 budynki. W głównym znajdowała się recepcja i kilka większych sal, w drugim pomniejsze sale. Niestety budynki nie były połączone od wewnątrz, więc aby dostać się z jednego do drugiego trzeba było pokonać jakieś 30 metrów. Zajęcia podzielono na 5 spotkań po 2 pełne godziny, bez przerw. Pierwsze spotkanie miało miejsce we wtorek, 6 stycznia, o godzinie 18:30. Było to spotkanie wstępne, które miało na celu sprawdzenie naszych umiejętności językowych. Najpierw zostaliśmy skierowani do dwóch sal na pisemny test językowy. Zostaliśmy podzieleni ponieważ w jednej sali nie było wystarczająco miejsca dla nas wszystkich. Po około godzinie oddaliśmy testy pisemne i przystąpiliśmy do testu ustnego, do którego podchodziliśmy trójkami. Pytania zadawane przez native speakera były bardzo ogólne, nikt od nas nie wyciągał umiejętności językowych, sami musieliśmy je udowodnić. Po teście językowym mogliśmy opuścić budynek. Całość zajęła około 1.5 godziny. Następne spotkania miały miejsce w każdy wtorek i czwartek aż do zrealizowania pozostałych 8 godzin, to jest 8.01, 13.01, 15.01, 20.01, zawsze w godzinach 18:30 – 20:30. Zostaliśmy podzieleni na 4 grupy. Każdą grupę uczył jeden native speaker. Liczba osób na zajęciach była różna. Najsłabsza grupa liczyła około 15 osób (z czego tylko dwie z naszej szkoły), uczona przez Erikę, uczyła się podstaw języka, różnic typu will a want i tym podobnych. Inna grupa była uczona przez Helen, opanowywali między innymi różnice w present simple i present continuous. Kolejna grupa, uczona przez Echo, również skupiała się na odróżnianiu czasów, w tym przypadku past simple i present perfect. Obydwie te grupy liczyły około 20 uczniów. Grupa w której ja się znajdowałem była pod opieką Joyce, imigrantki z Kanady. Uczyliśmy się m.in. podkreślania wątków w wypowiedzi (emphasise), czy też pisania złożonych wypracowań. Było nas około 7 osób. Poza zajęciami dostawaliśmy też dość sporo pracy domowej, od kserówek do pisania esejów. Nie były to jednak zadania w pełni obowiązkowe, aczkolwiek warte zrobienia. Było widać różnicę między lekcjami angielskiego w szkole a zajęciami prowadzonymi przez native speakera. Zajęcia te na pewno każdego z nas czegoś nauczyły, szkoda tylko że ograniczono się do 10 godzin.